22 listopada 2015

FLO

Oto ona, narysowana może troszkę dawno, ale niniejszym przedstawiam Wam Florencję, główną bohaterkę najnowszego opowiadania. Piszcie, co sądzicie o jej wyglądzie :)

21 listopada 2015

NOWE OPOWIADANIE

Hej! Wiem, dawno nie pisałam i wiem, że nie ma na razie ciągu dalszego "Diany". W najbliższym czasie jeśli coś się pojawi, to będzie bardziej podobne do opowiadania z dzisiaj.

PS.: Pod tym opowiadaniem pojawi się nieco przypisów, żebyście rozumieli, o co mi chodziło.

I
   Listopad.
  Czas, w którym w szkole było już w miarę spokojnie. Kiedy nikt już się zbytnio nie dziwił, gdy podnosiłam rękę po usłyszeniu pytania nauczyciela. Czas, gdy wszyscy zdążyli przypomnieć sobie moją rolę klasowego geniusza. Taka rutyna, do której każdy się już przyzwyczaił. A zwłaszcza ja.
  Niestety, w trzecim roku mojej nauki w pięcioletniej "Elitarnej Akademii Wszech Czasów"* dla wczasowiczów** ze wszystkich wymiarów, coś musiało pójść nie tak. A mówiąc "coś", miałam na myśli"ktoś".
   Frankie pojawiła się w EAWC w połowie października i już wiedziałam, że to nie będzie zwykły rok. Po pierwsze, NIKT nie zaczyna nauki w EAWC od innego miesiąca ni z wrzesień. Po drugie, NIKT nie zaczyna nauki w EAWC od innej klasy niż pierwsza.
   Nikt, oprócz Frankie.
   Nie dość, że ukradła moją pozycję w klasie, to dziwny zbieg okoliczności sprawił, że miała imię na tą samą literę, przez co z tylko sobie znanych powodów ludzie zaczęli nas porównywać.Oczywiście, "Fran" mogła robić, co jej się żywnie podobało, ja natomiast nagle stałam się obiektem kpin i docinków. Dzisiaj oczywiście klasa także nie mogła sobie dać spokoju. Na jedyne pocieszenie mogłam liczyć u cioci Blakely, mojej jedynej rodziny i nauczycielki dziejów*** w jednym.
  Zapukałam do niedużej klapy nad moją głową. Jej gabinet mieściła się w najwyższej wieży EAWC. Wchodziło się tam po drabinie, dlatego nie nosiłam długich sukienek. Po kilku sekundach usłyszałam szczęk kluczy tuż nade mną (ciocia ceniła sobie prywatność). Klapa się podniosła i mogłam wejść do środka.
   - Florencjo! Jak miło cię widzieć!
   Ciocia była w doskonałym humorze. ubrała dziś czarne spodnie i niebieską koszulę w kratkę. Długie do pasa włosy spięła w niedbały kok, a luźno zwisające pasma ładnie układały się na jej ramionach.
   - Ciebie też, ciociu.
   - Stało się coś w szkole? To znaczy coś, o czum nie wiem, ma isę rozumieć.
   Uśmiechnęłam się. Miałam do czynienia z najlepiej poinformowaną osobą w EAWC.
   - Frankie się stała. - opowiedziałam jej, jak na wymiarologii**** czytaliśmy wypracowania na dodatkowe oceny. Każdy musiał zagłosować na jego zdaniem najlepszy referat. Głosowałam na Chloe, ale jako jedna z nielicznych. Na mnie oczywiście musiała oddać głos Frankie.
    - Nie rozumiem. To chyba dobrze...
    - ... że Fran robi sobie darmową reklamę moim kosztem? Wszyscy jej mówili, jaki dobry uczynek zrobiła, że "biedna Flo" powinna by c jej wdzięczna, że pokazała dobre serce... a ja oberwałam od klasy za brak szacunku dla rywalki, który, naturalnie, Fran okazała przy wszystkich.
    Ciocia mnie przytuliła, ale to nie było takie, jak dawniej. Czułam, że jest mi słabo, kiedy myślę o Frankie, więc szybko zasnęłam.


* - EAWC odnosi się do podróży w czasie, patrz: drugi przypis
** - istoty potrafiące przenosić się w czasie
***- przedmiot szkolny odpowiadający naszej historii
****- nauka o wymiarach

Może nie jest idealnie, ale chyba nie najgorzej;)