26 stycznia 2017

Odchodzę...

Usiądźcie, serio. Tak, Ty też siadaj, a jak leżysz to leż. I lepiej nie pijcie nic w tej chwili...
Posty pojawiają się coraz rzadziej, nie są takie jak dawniej, czegoś im brakuje. Mi czegoś brakuje. Chyba powoli dzieje się ze mną to, czego tak bardzo się obawiałam - tracę chęć do blogowania. Rysowanie...póki co z tym aż tak źle nie jest. Jednak blogowanie przestało mi sprawiać jakąkolwiek przyjemność. Starałam się pisać, zmuszałam się do tego, ale jakoś od początku 2017 roku nie mogę sklecić porządnie kilku logicznych zdań, zamiast w parę godzin piszę posty kilka dni.
Hejty też zrobiły swoje - starałam się wytrzymywać, jednak każdy jakieś granice posiada. Poza tym, skoro tyle osób uważa mój blog za coś złego, może faktycznie jest zły...
Szkoła, ciągłe testy i przygotowanie do egzaminu bywają wyczerpujące. Również psychicznie. Po kolejnym usłyszeniu, że jest się najgorszą klasą w szkole, można się załamać...
Dlatego przepraszam wszystkich, których swoją decyzją uraziłam, ale zdania nie zmienię. Było miło, cześć.
Wkurzające są takie przemowy, no ale co zrobić. Zakomunikowanie swoim "fanom", ludziom, którzy na Ciebie liczyli, że ich ot tak zostawiasz, raczej nigdy nie będzie miłe. A nie. Ci, którzy mają Cię dość, będą szczęśliwi. Chyba.

Witajcie, jestem Nina, mój nick to MadCalanchoe, dawniej ninaleksandra. W internecie "działam" od jakichś 5 lat, najpierw miałam konto na TOPModel, następnie bloga, konto na ll [które się dość dawno usunęło, idk, 12-13 lat miałam?], wreszcie chrysiridię i obecne konto również na ll. Bardziej znana jestem odkąd utworzyłam profil właśnie na ll, gdzie ktoś mnie zapytał o adres bloga, który podałam. I się zaczęło, pojawili się w końcu stali czytelnicy.

W 2016 roku chrysiridia naprawdę ożyła, pisałam często, prawie codziennie [a przez wakacje posty pojawiały się naprawdę każdego dnia]. Czy to było przyczyną mojego wypalenia się? Nie wiem. Możliwe.

Ale...dlaczego ludzie odchodzą?
Jedni czują, że przestali być ważni - coraz mniej osób odwiedza ich blogi/profile, ludzie o nich zapominają. Wierzcie mi, to nie jest miłe uczucie, zwłaszcza kiedy niekoniecznie wiesz, skąd to nagłe zapomnienie. Przecież nie dodałaś czegoś tylko przez tydzień, jak mogli zapomnieć o Tobie przez jeden tydzień? 
Cóż...w internecie, kiedy blogujesz, musisz być systematyczna. Im częściej dodajesz wartościowe materiały, tym więcej osób przyciągasz. Niestety, masz też własne życie - szkoła, przyjaciele, oni też Cię potrzebują. Nie każdy czytelnik jest w stanie zrozumieć, że blogerzy mają też życie poza internetem i swoim blogiem. To smutne, ale dla niektórych jesteś kimś, czy nawet czymś, czego jedyną funkcją życiową jest pisanie na komputerze nowych postów. Dla takich osób nie musisz jeść, nie musisz spać, jedynym Twoim obowiązkiem jest blogowanie, bo inaczej czytelnicy Cię opuszczą.
Pomijając fakt, że prawdziwi fani wiedzą, że choćby nie wiadomo jak super osobą można być w internecie, ma się też realne życie. Takie osoby Cię nie opuszczą tylko dlatego, że nie dodasz czegoś tak często jak one chcą.
Jednak, kiedy wyczekujesz komentarzy, a ich wiecznie nie ma [nie mówię tutaj akurat o sobie], możesz odnieść wrażenie, że Twoje pięć minut dobiegło końca...
Wena. Zapał do tworzenia. Coś, co Cię inspiruje, sprawia że chcesz coś napisać, narysować, że masz pomysł, który musisz szybko przelać na papier lub ubrać w słowa. 
Kiedy przez dłuższy czas nie masz żadnych pomysłów, o czym napisać, lub co tylko zaczniesz post, nagle orientujesz się, że to, co piszesz jest bez sensu, zaczynasz się zastanawiać, czy z Tobą nie jest coś nie tak. Przecież jeszcze tak niedawno z łatwością znajdowałaś odpowiednie słowa, wszystko miało ręce i nogi, brzmiało dobrze i ludzie to czytali. 
A teraz? 
Jedno zdanie przeczy drugiemu, sens niby jest, ale niezbyt wielki, Twoje argumenty wydają się błahe i źle uzasadnione, gdzieś zanikł Twój charakterystyczny styl wypowiedzi, jakbyś nie umiała się wysłowić. Podczas gdy inni piszą o wielu rzeczach, Ty nie masz pojęcia jaki temat poruszyć, czujesz się jakbyś wyczerpała swoje siły. 
A czytelnicy oczekują na posty, niektórzy z niepokojem, inni już prawie wściekli...
Dobrze, załóżmy że coś napiszesz. Z bólami sklecisz te kilkanaście/dziesiąt zdań, całość w miarę trzyma się kupy. Z nadzieją na pozytywną reakcję ["Nareszcie wróciłaś, tęskniliśmy!"] czytelinków, publikujesz.
I czekasz. Na komentarze.
Długo.
Sprawdzasz, czy ktokolwiek wyświetlił post. Kilka osób. 
W międzyczasie pojawia się komentarz typu "świetny blog, wpadnij!". Usuwasz go.
Myślisz "ok, może chcą coś więcej napisać".
Dajesz im czas. Mijają godziny.
Następnego dnia post ma już ponad 50 wyświetleń, ale nadal nikt nie skomentował. Zaczynasz się martwić.
Czytasz swoją wypowiedź kilka razy. Przecież wszystko jest na miejscu...
Zaczynasz myśleć, czy nie lepiej byłoby jednak opublikować ten komentarz z czyjąś reklamą. Jednak, co się usunęło tak łatwo nie wróci, poza tym masz zasady.
Wreszcie ktoś komentuje. Masz nadzieję, że to coś dłuższego, że ktoś chociaż troszkę za Tobą tęsknił. Okazuje się, że to jedno-dwa zdania. 
Mimo że ludzie zapewniają, że wcale nie jesteś teraz gorsza, że nadal czytają, czujesz jakąś pustkę, i w głębi duszy wiesz, że coś się w Tobie zmieniło, ale nie masz pojęcia, co.
Są ludzie, którzy odchodzą, bo chcą podbudować swoje ego, i wymyślają tanie bajeczki, że już nic nie umieją. To nie jest fair w stosunku do czytelników. Te osoby chcą jedynie [tak w sumie, zachowują się tak przeważnie te mniej utalentowane osobniki, które na co dzień nie słyszą zbyt dużo pochlebstw], by ktoś się nad nimi poużalał, napisał że nie chce ich odejścia, że bez tej osoby to już nie będzie to samo, jak ona odejdzie to inni też...
Eh. Jak się to kończy?
"Dobrze, przemyślę to jeszcze!"
"skoro nawet *wstaw nick idola* nie chce mojego odejścia, to zostanę..."
"Jeśli tak prosicie, to może powinnam zostać..."

Z czego to się bierze, czemu tyle osób odchodzi?
Niektórzy z czysto egoistycznych pobudek chcą posłuchać nieszczerych [bo mało kiedy prośby o zostanie są szczere, ups, przepraszam że zdradziłam ten sekret, spalcie mnie może za to na stosie ;-;] próśb o zmienienie decyzji lub komplementów [widzicie lub nie, ale zwykle jak ktoś próbuje "odejść" nagle ludzie, którym wcześniej był obojętny zaczynają podziwiać jego twórczość...].
Inni mają podobnie, z tym że nie robią tego by podbudować swoje mniemanie o sobie, ale naprawdę nie są pewni, czy są w czymś dobrzy, i czy ma to sens. Takich przypadków jest mało, ale to nie znaczy że nie istnieją...
A jeszcze inni mają dość cierpienia, hejtu, często bezpodstawnego i wyjątkowo chamskiego, ataków na siebie bez powodu, czy po prostu widzą, że robią dobrze, chcą dobrze, ale podziwiani są ci, którzy robią źle, co wpędza ich w coś w rodzaju kryzysu egzystencjalnego...załamuje ich także fakt, że widzą że coś jest złe, piszą o tym, ale zostają za to oblani masą hejtu.

Co mi pozostaje? 
Radzić Wam uważać, gdy ktoś odchodzi. Może to być żartem, ale równie dobrze ta osoba może cierpieć, mimo że w internecie pokazuje się Wam od innej strony.

PS. Ktoś z Was serio myślał, że ja rezygnuję? Hm...może i byłam przekonująca. Ale ten post był mi potrzebny, by lepiej rozumieć osoby, które ostatnio notorycznie usuwają konta np. na Wattpadzie. Przepraszam, jeśli sprawiłam tym komuś przykrość, ale wczucie się w osobę zdecydowaną na usunięcie bloga było ciekawym doświadczeniem, i dzięki temu post wyszedł realniej.
PPS: Pamiętacie może post "Kończę z tym, nic nie umiem!"?

23 komentarze:

  1. Hm...szkoda...ale to Twoja decyzja i każdy z Czytelników powinien to zaakceptować. Szczerze, jak zobaczyłam napis 'odchodzę' pomyślałam "użalanie się nad sobą, świetnie", a tu, sensownie wyjaśniony powód. Będę tęsknić za chrysiridią.
    Ja i Puszorożce Ciem pozdrawiają.
    *lel, a tu się okazuje że nie odchodzisz, tylko mówisz o odchodzeniu, i ja źle zrozumiałam posta xD*

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę tęsknić. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkam Cię na jakimś blogu. To dzięki Tobie znalazłam dystans do siebie i wydoroślałam. Jesteś wspaniałym ludziem i na zawsze pozostaniesz w naszych sercach.
    ~Chomiś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam zapalić świeczuszki [*].
      ~Chomiś

      Usuń
    2. Nie zapalaj świeczki,Nin zyje,więc tak nie wolno...
      ~Chockeł

      Usuń
    3. Świeczka może być, więcej światła nikomu nie zaszkodzi ;-;
      \_{*}_/ <--- ozdobny lampion z dużą podstawką

      Usuń
  3. Ej Nina, czyli ty serio nie odchodzisz?
    Prawda? :D
    -Flo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto czytał końcówkę ten wie :D

      Usuń
    2. Będę tęsknić za postami jak Jay za Nyą. :< Ale w pełni cię rozumiem i to twoja decyzja...Mam nadzieje że wrócisz do pisania.
      ~Marcel Dobrodziej

      Usuń
    3. Przeczytałam! I mam pytanie jak to zrobiłaś (wiesz o co mi chodzi) ?
      J.

      Usuń
    4. Jest w Bloggerze jak piszesz posta opcja zmiany koloru wybranego fragmentu tekstu, czasem się przydaje xD

      Usuń
  4. A dasz radę pisać przez wakacje?
    Twój blog jest świetny ;) To przez niego się wiele nauczyłam:*
    ~whiteunicorn

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaiste smutne ... Ale mnie to nie rusza , bo jestem chamska i tylko hejtuję :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uh, Ninu, jakby Ninu miał serio odejść, to by było... Uh, przeczytajcie sobie końcówkę ;-;
    Może coś załapiecie xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda,bo dopiero zaczełam czyta twojego bloga. Ale także cię dobrze rozumiem, ostatnio też mam tak, że pisze pisze i w końcu zajmuje się czymś innym niż pisanie. Jednak to jest tak naprawdę nasza decyzja i nasz blog (chodzi o blogerów) i my decycydujemy czy chcemy jeszcze pisać czy nie, bo to jest tylko stworzone dla przyjemności (przynajmniej ja mam z blokowania radoche) więc doskonale cię rozumiem. Miło się czytało twoje posty ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ...um...pa? ;; nwm, i tak cię będę na pozostałych sm obserwować :T

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz płakałam czytając posta... W pewnym momencie tak przykro mi się zrobiło ;-;
    Dopóki nie przeczytałam końcówki... [ czytam ze łzami w oczach i nagle takie " ha ha śmieszne " - ja tu płaczę... a nawet nie mam po co :']
    A nawet jak na serio kiedyś Ty odejdziesz [odpukać] i ja odejdę, to wiedz, że i tak nigdy o Tobie nie zapomnę.

    ~~Log*ś~~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lel, teraz to ja się wzruszyłam...
      Kiedyś będę musiała odejść [to raczej naturalne, no ale niektórzy chyba sobie z tego nie zdają sprawy ;-;], ale raczej nie nastąpi to w najbliższym czasie, ten świat mnie potrzebuje [ta jasne, wmawiaj to sobie Nin dalej ;-;].

      Usuń
    2. Nin,ten świat serio Cię potrzebuje <3
      ~Choco

      Usuń
  10. To naprawdę piękny post. Ludzie nawet nie zdają sobie sprawy, że innych boli ich hejt. Że blogerzy mają uczucia, życie prywatne, wszystkie czynności codzienne, itd. Wszystko jest zawarte w tym poście. Myślałam, że naprawdę odejdziesz, ale gdy zaczęłam czytać, wiedziałam, że nie zrobiłabyś tego. Mi wystarczą posty raz na miesiąc, bo to co piszesz, zawsze jest prawdą. Tym co Ty uważasz za słuszne. Nigdy nie kłamiesz, piszesz swoją opinię, co zawsze zaznaczasz. Tak jak Loguś, nigdy nie zapomnę o Chrysii i jej autorce ♡
    ~ Karuś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzruszyłam się :')
      Tak, dla wielu osób bloger to coś [już nawet nie "ktoś"], co nie musi pić, jeść, spać, nie ma uczuć i przyjaciół oraz rodziny, a jedyne co robi to pisze posty i rysuje ;-; na bloggerze oczywiście jest zawsze, żeby czekać na komentarz, liczyć wyświetlenia...tylko że to tak nie działa. My, blogerzy, jesteśmy też ludźmi...

      Usuń

♦ jeśli odpowiadasz na czyjś komentarz, korzystaj z opcji "Odpowiedz", znajdującej się pod każdym komentarzem
♦ jeśli komentujesz jako Anonim, pamiętaj, żeby się podpisać [wystarczy mi nawet jedna literka]
♦ hejty - przeważnie je zostawiam, czasami zdarzy mi się odpowiedzieć
♦ szanuję konstruktywną krytykę, a nie zwyczajny hejt
♦ ostateczna decyzja, czy dany komentarz zostanie opublikowany, należy do mnie
♦ wulgaryzmy [akceptuję tylko te w obcym języku, np. angielski, niemiecki] - jeden/dwa ~ ok, co drugie słowo wymagające cenzury ~ niestety, albo użyjesz magii gwiazdek lub innych słów, inaczej komentarz raczej się nie pojawi
♦ "Super blog, wpadnij do mnie " - niestety, takich komentarzy nie publikuję