10 lutego 2017

Parę dziwnych zdań o wszystkim

Mam do wyjaśnienia parę spraw [tak, będę te recenzje przesuwać, ale jest taka potrzeba]. Post będzie pewnie dziwny, długi i na pewno przesadzony [jak wiele osób lubi określać moje wypowiedzi, ale co poradzić], bez jakichś zdjęć, więc jeśli nie chcesz czytać całości, to [zabrzmię jak aŁtoreczka] daruj sobie wchodzenie dalej. Jednak chcę w nim zawrzeć parę rzeczy odnośnie kopiowania treści i ogólnie mojego bloga. Więc zacznę od najważniejszego:

Blog pod adresem chrysiridiariphearia.blogspot.com należy tylko i wyłącznie do +MadCalanchoe [nazywaną dalej autorką], wszystkie wyrażane przez autorkę opinie mogą być przytaczane na innych blogach jedynie w wypadku, gdy osoba cytująca napisze wyraźnie, skąd pochodzi dany fragment wypowiedzi, lub uzyska pozwolenie od autorki. MadCalanchoe nie życzy sobie kopiowania swojego dzieła w żadnej formie, czy pisemnej czy plastycznej. Gdy dojdzie do plagiatu lub kopii, ma pełne prawo zwrócić osobie kopiującej uwagę, a jeśli to nie poskutkuje, przejdzie do drastycznych środków [np. publiczna drama, nagłośnienie sprawy].

Czemu to robię?
Ponieważ chrysiridia jest dla mnie bardzo ważna, i nie pozwolę nikomu, by bezprawnie wyrwać jej część i sobie przywłaszczyć. Blog to moje myśli i uczucia ubrane w słowa, i nie życzę sobie bezprawnego kopiowania ich, choćby ktoś był nie wiadomo jak ważny. Sorry, kultura i szacunek dla czyjejś pracy obowiązuje wszystkich, a nie mam zamiaru robić wyjątków dla jakichś myślących, że wszystko im ujdzie na sucho 12-latek.
Pracy?
Tak, pracy. Bo, może jeszcze ktoś nie zauważył, ale napisanie posta ze swoją opinią to nie jest jakieś hop-siup, nie robię tego w pięć minut i na odwal. Wiele razy sprawdzam, czy wszystko brzmi logicznie, nie ma błędów, często spędzam na tym długie godziny. Ale przecież najłatwiej jest wejść na mojego bloga [MadCalanchoe? Nie słyszałam o tym, by ktoś taki prowadził bloga...], znaleźć jakiś starszy post [pewnie zapomniała, że go napisała, na pewno się nie zorientuje], bezczelnie przepisać kilka zdań, wywalić co niepotrzebne i wstawić, podpisując się swoim nickiem.
Wiecie o istnieniu czegoś zwanego prawami autorskimi?

Przedmiot prawa autorskiego

Zgodnie z ustawą, przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór). Prawo autorskie działa automatycznie – ochrona praw autorskich rozpoczyna się z chwilą ustalenia utworu, bez konieczności spełnienia jakichkolwiek formalności przez jego twórcę. Utwór nie musi przy tym być skończony. W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory[5]:
  • wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne oraz programy komputerowe),
  • plastyczne,
  • fotograficzne,
  • lutnicze,
  • wzornictwa przemysłowego,
  • architektoniczne, architektoniczno-urbanistyczne i urbanistyczne,
  • muzyczne i słowno-muzyczne,
  • sceniczne, sceniczno-muzyczne, choreograficzne i pantomimiczne,
  • audiowizualne (w tym wizualne i audialne). 
  • Ustawa określa także szereg rodzajów treści, które nie są przedmiotem prawa autorskiego i nie korzystają z ustawowej ochrony:
  • idee i pomysły, chyba że są wyrażone oryginalną formą;
  • urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole;
  • akty normatywne lub ich urzędowe projekty;
  • opublikowane opisy patentowe lub ochronne;
  • proste informacje prasowe;
  • pomysły i tematy badawcze oraz teorie i fakty naukowe;
  • znane powszechnie od dawna formy plastyczne, przestrzenne lub muzyczne;
  • elementy utworów pozbawione charakteru twórczego, np.: typowe tabele, rysunki, zestawienia pozbawione oryginalnej koncepcji np. alfabetyczne;
  • utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku;
  • utwory wystawione w publicznie dostępnych zbiorach, takich jak muzea, galerie, sale wystawowe, lecz tylko w katalogach i w wydawnictwach publikowanych dla promocji tych utworów, a także w sprawozdaniach o aktualnych wydarzeniach w prasie i telewizji, jednakże w granicach uzasadnionych celem informacji;
  • znaki firmowe użyte w celach informacyjnych.
Treści te należą do domeny publicznej, wraz z treściami do których prawa autorskie nigdy nie istniały (bo np. powstały w czasach, gdy nie istniało jeszcze prawo autorskie) lub do których wygasły prawa autorskie majątkowe.


To, co dotyczy mnie podpada pod idee i pomysły, które nie są przedmiotem prawa autorskiego, jeśli nie są wyrażone oryginalną formą. Cóż, według mnie moje idee są nią wyrażone, ale co tam. Z kolei przedmiotem prawa autorskiego są utwory wyrażone słowem, np. publicystyczne, literackie, pod co podpada mój blog, chyba że jakaś tępa jestem.
Ale co Was prawo, przecież fajnie się wysilić i poczekać aż MC coś napisze, a potem to przepisać u siebie. 

Jeśli ktoś myśli, że nie podpada to jednak pod prawa autorskie, dodam, że jest coś takiego jak zasady dobrego wychowania, oraz proste maniery, czyli inaczej kultura osobista. Która, o ile pamiętam, oznacza o tym, jakim jest się człowiekiem. Czy kopiowanie treści [plus ignorowanie mnie, tak, julko_k, wiem że mój komentarz widziałaś, ponieważ masz włączoną moderację, a komentarzy do weryfikacji trudno nie zauważyć, a później zresztą dodałaś kolejny post, w którym nie zmieniło się nic, więc wnioskuję, że postanowiłaś mnie olać, czyli uciec przed problemem...cóż, gratuluję inteligencji oraz odwagi do przyznania się do błędu, czujcie ten sarkazm ;-;], uciekanie przed odpowiedzialnością jest zachowaniem godnym osoby powyżej 9 roku życia [podałam 9 lat, ponieważ wiem, że dzieciom oraz osobom młodszym często się wybacza, jednak wiek julki_k, czyli lat 12 to już 5-6 klasa podstawówki, jeśli się nie mylę...]?

Ale co ja tam wiem. Przecież jestem tylko ofiarą losu, która czepia się byle czego, i jedynie "szuka sensacji". Ludzie, jakby mi zależało tylko na tym, robiłabym więcej dram, i powiem do tych, którzy myślą że to mój sens życia: otóż dramy są dla mnie wyczerpujące psychicznie, i wolałabym ich unikać, jednak nie potrafię stać spokojnie, gdy ktoś robi źle i krzywdzi [w tym wypadku] coś, w co wkładam całe serce, i co tworzyłam kilka ładnych lat, o co dbałam i na co poświęcałam wolny czas, by inni ludzie mogli stać się lepsi.
I, sądząc po komentarzach pod "Odchodzę..." [nawet przytoczę kilka, co mi szkodzi], ludziom na moim blogu jednak zależy. 
Ja rozumiem, no dobra, nie rozumiem, czemu jak zrobię coś, co podoba się ludziom, to zawsze ktoś nie pomyśli, żeby się wysilić i wymyślić coś swojego, i tym przyciągnąć ludzi, tylko musi, no musi ode mnie ściągać. Wiecie, że ściąganie, czy w szkole czy w życiu, do niczego Was nie doprowadzi, nie nauczy "sobie radzić" [gdy zwróciłam klasie uwagę na to, że ściąganie to oszustwo, dostałam opiernicz i powiedziano mi, że to przecież "radzenie sobie", a nie żadne oszustwo...czy tylko ja mam w głowie wartości większe niż to, by nałożyć na ryj najwięcej tapety jak się da? Bo już tracę wiarę w ludzkość...], jedynie zrobi z Was oszustów, a kiedyś przyjdzie czas, gdy życie się zemści. 
Są ludzie, których udało mi się dzięki blogowaniu zmienić na lepsze, i którzy chcą czytać to, co piszę. Jednak istnieją też tacy, którzy sprawiają, że odebrana mi zostaje chęć nie tyle co do blogowania, ile do życia. Pokazują mi, że nie znaczę zupełnie nic, że oni zawsze wiedzą lepiej, że oszustwem zrobią więcej niż ja moją szczerością. Piszę na blogu szczerze, to, co ja myślę, i nawet jeśli nikt nie podziela moich poglądów, czuję się lepiej, gdyż mam świadomość, że jeśli napisałam o czymś złym, to nie stałam sobie cicho z boku nie byłam obojętna, tylko zareagowałam. Szkoda, że tak mało osób to docenia.
Jednak...skoro zgadzam się z poglądami julki_k, czemu się tak czepiam? Otóż dlatego, że jest mi przykro, że jeśli to naprawdę jest kopiowanie mnie, nie odezwała się ani słowem i nie zapytała, czy może użyć mojej wypowiedzi lub zainspirować [chociaż to przekracza inspirację] moimi postami, tylko...sami widzieliście.
Niestety, julka_k kompletnie mnie zignorowała, a ja niestety [mówiłam wyraźnie, że sobie tego nie życzę, ale cóż] dzięki temu postowi sprawiłam, że przybyło jej ponad 200 wyświetleń...ale cóż, zbyt ciekawscy czy coś jesteście. Czy coś.

Tak, znowu "marnuję super blog" na takie bezsensowne, ważne dla mnie sprawy. 
Wiecie co? Możecie po mnie jechać, ile Wam się podoba w komentarzach. Jednak Wy nie wiecie, przez co przeszłam, nie znacie mnie, i wątpię, bym dała Wam się poznać, jeśli wolicie oceniać ludzi tylko po tym, co Wy widzicie. 
Nie, nie kieruję tego do wszystkich, ci, do których mówię dobrze wiedzą, że to do nich.

Tak coś przeczuwam, że panna julka_k dalej będzie mnie ignorować, nie wiem, może jacyś jej obrońcy pozakładają niezgodne z regulaminem ll fejkowe konta i znowu zostanę zwyzywana od [no sorry, ale kląć w tej chwili mi się nie chce, zresztą sensu to nie będzie miało]. To jedynie pokazuje, jak bardzo dorośli jesteście.
Poczekajcie.
Skoro potraficie mnie zjechać od góry do dołu obelgami, dlaczego nie zrobicie nic, gdy ktoś cierpi lub łamie prawo? Dlaczego ściągacie na sprawdzianach, tłumacząc to radzeniem sobie? 
Czemu nie reagujecie w takich sytuacjach, skoro tak łatwo idzie Wam zlinczowanie mnie...?  

Nie wiem, co mnie teraz z takimi tekstami tknęło, może ogólna beznadziejność sytuacji, może chęć refleksji nad tym, jak niektórzy ludzie okazują hipokryzję w świecie realnym, w necie broniąc słabszych. Heh, niektórzy z kolei olewają problemy w obu światach, ale co zrobić...i tak to ja będę tą, którą należy ukarać, która przecież nie poczuje jak jej się sprawi przykrość czy uderzy. 

Ot, przecież jestem zła, nie mam uczuć...

Przypomniał mi się tekst Kate O. z ll [która z kolei ma...hm, ciekawe poglądy odnośnie tego, kiedy szkic ll jest nim, a kiedy nie...], "skąd w was dzieci tyle jadu?".
[patrz: komentarze, ostatni link]

I just want to protect myself, and my bad English ;-; sorry, life is life, painful and brutal
PS. wiem, to już czepialstwo z mojej strony, ale julka_k używa tej samej czcionki na blogu :') plz nie bijcie za to stwierdzenie faktu

9 komentarzy:

  1. [Przepraszam że nie napiszę tu długiego wywodu nie jestem w tym najlepsza] Meh...Zastawiam się co tym ludziom siedzi w głowie podczas przepisywania postów.Momentalnie tracę do takich ludzi szacunek...
    ~Marcel Dobrodziej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym ludziom siedzi w głowie (tak myślę) mnie więcej to: ,,Ooo,ile komentarzy,to musi być popularny post!Ona ma już tyle wyświetleń i komentarzy...Myślę,że nic się nie stanie jak zdanie czy dwa skopiuje" Po skopiowaniu 2 zdań: ,,Aa,tak głupio mieć dwa zdania innym stylem pisania a resztę innym,przepiszę już resztę" ;-;
      ~Choco

      Usuń
  2. Ludzie, z tą Julką k, mogę zrozumieć, że nie wchodziła na bloga bo np tematyka jej nie interesowała, ale jeśli pisze o tym samym, to dziwię się, że niby nigdy na tym blogu nie była. ;-; Przy tym poście odchodzę, już byłam w trakcie pisania dłuuugiego komentarza, ale no, przeczytałam PS i no... XD
    Dobra, sama nie wiem co powiedzieć, zacznę pleść głupstwa... XD
    -Flo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz [no, w sumie to kilka h temu] wypisuje mi na pocztę, i próbuje to załatwić prywatnie...zalatuje mi to tchórzostwem oraz wymigiwaniem się od odpowiedzialności. I znając życie nadal będzie pisać te swoje posty "wcale mnie nie kopiujące", zostaje mieć nadzieję, że ludzie nie będą tego czytać ;-;
      Tak, wiem jak chamsko brzmię, ale mi przykro, została przekroczona pewna granica, a blog jest dla mnie cenny i mam zamiar stanąć w jego obronie.

      Usuń
    2. Eh...trzeba było wcześniej nie pisać,że nie zna żadnego ,,bloga prowadzonego przez MadCalanchoe" tylko to załatwić...Ni sorry ;-;

      Usuń
  3. Współczuje ci, że prowadzenie bloga, który powinien dawać radość, powoduje stres i "ból dupy" (jak to określiłaś), mam nadzieję, że już więcej cię nie spotka taka przykrość jak wykłócanie się o swoje prawa autorskie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przykra sprawa...W sumie to już sama nie wiem co powiedzieć na temat 'zgapiania'. Zwrócisz uwagę-automatycznie stajesz się 'tą złą' bo wtrącasz się "w nie swoje sprawy". Zawsze się zastanawiam jak zachowałyby się osoby ściągające, na miejscu osób, które wykorzystują. Czy tak łatwo oddawałyby codziennie prace domowe nad którymi spędziliby połowę wolnego czasu po szkole, po to aby ktoś przepisał to w 5 minut przed lekcją i dostał 5 za pracę domową? Gdyby osoba, która niemal nigdy nie ma odrobionych zadań domowych, nagle z nieokreślonych przyczyn miałaby codziennie samodzielnie zrobione zadania domowe i pół klasy prosiłoby ją o to zadanie, to w końcu ta osoba nie wytrzymałaby psychicznie. Przeciwstawiłaby się innym. Bo przecież jak można by od niej ściągać? Ściągać pracę nad którą poświęciła tyle czasu... No ale cóż, nikt nie zrozumie takich spraw, jeśli sam tego nie doświadczy ;-;
    A co jest w tym najgorsze? To, że nie doceniają tego co dla nich robimy. Nie mają pojęcia jak czuje się wykorzystywana osoba. I prawdę mówiąc g*wno ich to obchodzi ;-;
    A czy to nie dziwne, że o cokolwiek byś się spytała takiej osoby to obrazi się o to, że się do niej wgl odezwałaś? A potrafi być tak miła jak coś chce...;-;
    Odrobinę chyba odbiegłam od tematu posta, lecz musiałam o tym napisać. Trochę to wszystko pomieszane, ale może zrozumiesz o co mi chodzi.
    ~~Log*ś~~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że w mojej klasie nikt oprócz mnie nie protestuje, gdy ktoś chce od nich lekcje ;-; niektórzy robią to by się przypodobać, a inni...w sumie nie wiem. Pamiętam jak się dowiedziałam, że klasa ma na mnie focha o to, że "Nina nie daje odpisać", no ludzie, jakby na tym się świat kończył...
      A potem ktoś się przyzna, że odpisane? A gdzie tam.
      Dokąd ten świat zmierza...

      Usuń
  5. Na mnie też się inni denerwują, jak nie daję odpisać. ;-; - Ale ty masz najlepsze oceny w klasie, to na pewno masz dobrze! Daj odpisać - Albo wszyscy się mnie pytają, jak jakieś zadanie powinno być zrobione. ;-; Nasz pani od angielskiego jest mądra, bo stwierdziła, że zwykłych zadań nie będziemy mieć ( bo połowa osób robi je na szybko przed lekcją albo ściąga) i teraz mamy co tydzień jakieś krótkie pseudo wypracowanie. Oczywiście z niewiadomych przyczyn Ula pisze zadanie na pół strony A4 na kompie XD
    Świat zmierza... do samozagłady XD
    - Flo

    OdpowiedzUsuń

♦ jeśli odpowiadasz na czyjś komentarz, korzystaj z opcji "Odpowiedz", znajdującej się pod każdym komentarzem
♦ jeśli komentujesz jako Anonim, pamiętaj, żeby się podpisać [wystarczy mi nawet jedna literka]
♦ hejty - przeważnie je zostawiam, czasami zdarzy mi się odpowiedzieć
♦ szanuję konstruktywną krytykę, a nie zwyczajny hejt
♦ ostateczna decyzja, czy dany komentarz zostanie opublikowany, należy do mnie
♦ wulgaryzmy [akceptuję tylko te w obcym języku, np. angielski, niemiecki] - jeden/dwa ~ ok, co drugie słowo wymagające cenzury ~ niestety, albo użyjesz magii gwiazdek lub innych słów, inaczej komentarz raczej się nie pojawi
♦ "Super blog, wpadnij do mnie " - niestety, takich komentarzy nie publikuję