25 czerwca 2017

Faber-Castell Albrecht Dürer

"xd hehe pozdrawiam internety"
[kiedy zostawisz lapa na 5 minut, żeby zjeść ciasto, a rodzeństwo się dobierze - w sumie to pozdro]
Hej ~ dzisiaj [jakby ktoś nie widział tytułu ;-;] przygotowałam dla Was recenzję [chociaż... to bardziej moja opinia, niż profesjonalna recenzja] kredek akwarelowych Faber-Castell Albrecht Dürer.
ten uczuć, kiedy zaczynasz posta, a potem kompletnie nie wiesz, co gadać i najchętniej byś wszystkich zwyzywała lub coś zniszczyła ;-;
Zacznijmy od opakowania - kredki zapakowane są w ciemne, zielone, metalowe pudełko [albo puszkę, nigdy nie wiem, jak to się poprawnie nazywa ;-;], na wieku [przymocowanym na zawiasach, nie da się całkowicie go zdjąć, jednym może to przeszkadzać, innym nie - przy zestawie 60 kredek, kiedy mamy w pudełku dwie tace z kredkami, można jedną z nich położyć na pokrywce, jak sama robię] widnieje ilustracja z rycerzami [taki symbol FC], rozmyta wodą [w końcu mamy do czynienia z kredkami akwarelowymi], pędzel [gdyby ktoś nie wiedział, czego możemy użyć] oraz kilka kredek. Znajduje się tam też data założenia firmy oraz nazwa produktu w kilku językach.
W opakowaniu znajdziemy też ulotkę, w której zawarte są informacje na temat firmy, innych produktów przez nią oferowanych, opis możliwości kredek Dürer [przynajmniej ja bym to tak określiła] oraz próbnik ze wszystkimi dostępnymi kolorami kredek.
Ulotka [jak wyżej wspominałam] zawiera, oprócz informacji o założeniu firmy, jej siedzibach itp., strony, w których opisane są właściwości kredek, które zawiera nasz zestaw. Oczywiście napisy są w kilku językach, ale znaczą mniej więcej to [od napisów przy niebieskim rozmyciu, przez napisy przy gąbce do tych przy kredkach po prawo]:
"Akwarelowy efekt: pracuj z mokrym pędzlem"
 "Rysowanie na mokrym papierze: kredki dają bogate [wyraziste/intensywne] kolory, jeśli papier jest zwilżony"
"Używanie spryskiwacza: spryskaj zarysowaną kredkami powierzchnię, aby uzyskać interesujące efekty"
Mistrzem w tłumaczeniu nie jestem, to od razu zaznaczam, więc jeśli ktoś ma zastrzeżenia co do mojej translacji, można próbować tłumaczyć tekst ze zdjęcia [osobiście jestem przeciwna tłumaczeniu na siłę np. nazw kolorów kredek na polski czy takich instrukcji, ale zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy moi czytelnicy są poliglotami, stąd dołączyłam zdjęcie i swoje tłumaczenie].
Powyższy próbnik/color chart/jak zwał tak zwał zawiera wszystkie dostępne kolory kredek Dürer [a obok znajduje się mój twór, ale o nim trochę później], Polychromos, Polychromos Pastel, PITT Pastel oraz PITT Artist Pen [ostatnie trzy kolorki, od ruby metallic do green metallic dostępne są tylko przy pisakach PITT]. Widzimy tu szeroki wybór żółci, zieleni, czerwieni, błękitów, szarości, brązów... ogólnie - czego dusza zapragnie. Pełna gama kredek Dürer obejmuje 120 kolorów - dla jednych ta liczba jest ogromna, na innych nie zrobi wrażenia.
Po otwarciu pudełka ukazuje nam się piękny [chociaż to zależy od gustu... kiedy podczas pisania zauważysz, że na zdjęciu jest twój włos, wylegujący się na czerwieniach] widok, czyli kredki - chyba nie wspominałam, ale posiadam zestaw 36 kolorów, czyli moją ulubioną liczbę, jeśli chodzi o kredki, ponieważ mamy już szerszy wybór odcieni, w tym tych bardziej naturalnych, oraz coś z czego można zrobić znośny odcień skóry. Poniżej prezentuję Wam wykonany przeze mnie próbnik kredek Dürer z tego zestawu, po lewo są na sucho, po środku na mokro a po prawo zrobiłam nimi coś na kształt cieniowania, jeśli można to tak nazwać...
Pory kartki nie są tutaj zbyt dokładnie pokryte, ponieważ wykonywałam próbnik na kartce przystosowanej do farb, z pewną fakturą:
Jak coś - przy rozmyciu magenty niestety ubrudziłam kartkę pędzlem z czarną farbą... ale mam nadzieję, że aż tak to nie przeszkadza.
Poniżej jeszcze jeden próbnik, tym razem na papierze bez faktury:
Z rozmywaniem kredek nie miałam żadnych problemów, przy rysowaniu z użyciem mocniejszego nacisku nie pojawiały się grudki [jak to jest w przypadku Mondeluzów], kolory są intensywne nawet po rozmyciu [chociaż niektóre mogą lekko zmienić odcień, ale od czego są próbniki, jednak należy pamiętać, że zależy to też od ilości kredki i nacisku], nie zauważyłam śladów ruchów kredką po rozmyciu.
Pojedyncza kredka posiada przekrój heksagonalny [bardziej po polsku - sześciokątny], z jednej strony widzimy nazwę koloru po niemiecku oraz angielsku, numerek oraz obwódkę. Przy kredkach Dürer wszystkie napisy na trzonkach są srebrne, przy Polychromosach - złote.
Z drugiej strony trzonka widzimy nazwę kraju, z którego pochodzą kredki [Niemcy, konkretniej Norymberga, o czym można przeczytać na ulotce], symbol SV [klejenie rysika na całej długości, by zapobiec łamaniu, ale z tym jest różnie - jeśli przy transporcie coś się stanie, raczej nic nie da się zrobić ;-;], symbol pędzla [taka przypominajka, że to kredki akwarelowe], nazwę - Alrbecht Dürer [oraz symbol Albrechta Dürera, niemieckiego artysty], rycerzy [symbol FC] oraz nazwę firmy.
Kredki są porównywalne do Polychromosów, ich rysik ma taką samą średnicę, różnią się zastosowaniem oraz przekrojem [okrągły i heksagonalny, zależy co kto woli].
Ogólnie trudno mi będzie porównać Dürery do Mondeluzów [chociaż dzięki temu więcej osób by zrozumiało ;-;], ponieważ... mimo że wiem, że są to kredki akwarelowe, jeśli ktoś by mi o tym nie powiedział, pewnie nigdy bym tak o nich nie powiedziała. Mieszają się świetnie [ponieważ, jak większość kredek akwarelowych, są miękkie], nie zostawiają grudek, da się nimi jednolicie pokryć powierzchnię, po kontakcie z wodą nie robią się smoliste...
Łączą się ze sobą jak na mój gust lepiej niż Polychromosy, prawdopodobnie ze względu na swoją miękkość - Polychromosy to jednak kredki twarde. Są dostępne na sztuki i przez internet [np. na stronie szal-artu, gdzie zwykle kupuję].
Trzeba jednak pamiętać, że przez miękkość mogą wyczerpać się szybciej niż normalne kredki - jednak, coś za coś.




W tej chwili na żadną ambitniejszą pracę mnie nie stać, więc prezentuję jakąś wojowniczkę w ll. Użyłam tutaj kredek Dürer na sucho, na mokro, a przy tle rysowałam lekko po zwilżonym papierze. Oprócz tych kredek dodałam trochę pasteli suchych, żelopis, cienkopis Micron oraz niebieski i czarny brushpen Ecoline.


Jeśli ktoś byłby ciekawy - tak, w moim zestawie nie ma kredki do skóry, i nie dołożyłam sobie żadnej z innego zestawu. Przy Polychromosach także typowo kremowej kredki nie miałam [kupiłam ją dopiero w grudniu 2016 :')], i szczerze... większą frajdę sprawia mi łączenie kolorów, by otrzymać ten pożądany, niż rysowanie gotową, kremową kredką.

Także... jeśli w Waszym zestawie nie ma kremowej kredki, spokojnie - można sobie z tym poradzić ^^

Ogólnie, jeśli ja miałabym dodać dowolny kolor do tego zestawu, prawdopodobnie byłby to porządny, ciemny zielony - te, które umieścił producent są ok, jednak przydałoby się coś ciemniejszego...





W dzisiejszym poście to będzie tyle z mojej strony - jeśli ktoś ma jakieś pytania, chce coś dodać itp., zapraszam do dyskusji w komentarzach. Mam też nadzieję, że nie zapomniałam o niczym, o czym chciałam wspomnieć...


PS. zapraszam na moje umierające forum, link znajduje się pod nagłówkiem bloga [idę o zakład, że nikt nie wejdzie :')]

6 komentarzy:

  1. Fajna recenzja ^.^ I fajne kredki,szkoda ,że akurat zbieram na co innego bo może bym kupiła *patrzy na swoje prace* E...Jednak nie ;-;
    Choco

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna recenzja, kupiłabym sobie takie kredki, ale Mondeluzy mi wystarczą... ( Jadę nad morze i pozdrawiam )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdro ^^ ja się w tym roku prawdopodobnie nigdzie nie wybieram, jak zwykle zresztą ;-;

      Usuń
  3. Recenzja dobra, zrozumiała.Może bym kupiła, ale jak na razie dam sb spokój z kredkami akwarelowymi, czaję się ostatnio na Polycolory :')
    ~Magick

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ^^ co kto lubi, nikogo nie zmuszam. Powodzenia w polowaniu na Polycolory ^^

      Usuń
  4. Nie raz myslałam o tych kredkach, tak się na nie czaiłam i czaiłam, ale w końcu zrezygnowałam i kupiłam Gripy:)

    OdpowiedzUsuń

♦ jeśli odpowiadasz na czyjś komentarz, korzystaj z opcji "Odpowiedz", znajdującej się pod każdym komentarzem
♦ jeśli komentujesz jako Anonim, pamiętaj, żeby się podpisać [wystarczy mi nawet jedna literka]
♦ hejty - przeważnie je zostawiam, czasami zdarzy mi się odpowiedzieć
♦ szanuję konstruktywną krytykę, a nie zwyczajny hejt
♦ ostateczna decyzja, czy dany komentarz zostanie opublikowany, należy do mnie
♦ wulgaryzmy [akceptuję tylko te w obcym języku, np. angielski, niemiecki] - jeden/dwa ~ ok, co drugie słowo wymagające cenzury ~ niestety, albo użyjesz magii gwiazdek lub innych słów, inaczej komentarz raczej się nie pojawi
♦ "Super blog, wpadnij do mnie " - niestety, takich komentarzy nie publikuję